Album „wyga.co” jest gotowy!
Marek Dulewicz wręczył mi dzisiaj gotową płytę. Do ustalenia została kolejność, czekamy jeszcze na okładke, ale wszystko wskazuje, że po weekendzie płyta pojedzie do tłoczni. Premiera 11 lutego.
Realizacja albumu zaczęła się we wrześniu i zajęła nam 4 miesiące. To dobre tempo, biorąc pod uwagę rozbudowaną akcję promocyjną związaną z singlem Serce, rozum & głos. Wokale zrealizowaliśmy na klikunastu sesjach, w międzyczasie Marek pracował intensywnie nad aranżami i mixem. Zwrotki gości nagraliśmy w czasie jednego niedzielnego melanżu, a DJ Flip dogrywał skrecze na bieżąco, w partiach po 2-3 numery. Efektem jest 15 premierowych utworów, które tylko czekają żeby rozwalić Wam głośniki.
Jaki jest klimat płyty? Cięzko powiedzieć. Przekrój klimatów jaki pojawił się na singlu nie oddaje zróżnicowania albumu. Marek urządził sobie przelot po okołorapowych stylistykach, ocierając się o P-funk, reggae, rapcore, westcoast, dubstep i kilkanaście innych gatunków. W hiphopową całość spina to DJ Flip, którego gramofony brmią we wszystkich numerach. Z mojej strony nie zabrakło bardzo osobistej rozkminy, pocisków na establishment czy storrytellingu. Na wysokości zadania stanęli goście, których zwrotki błyszczą i w żadnym wypadku nie spełniają roli wypełniacza.
Już w najbliższych dniach więcej szczegółów na temat „wyga.co” oraz pierwszy z przecieków. Gotowi?
Pamiętam jak dziś: El da Sensei & Returners feat. Afront, O.S.T.R.
Są takie kawałki, które przywołują konkretne momenty naszego życia. Ja nigdy nie zapomnę dnia, w którym nagraliśmy numer na album Global Takeover El da Sensei & Returners.
Historia zaczyna się dwa dni wcześniej. Lecimy 8mką do Wro na koncert Afrontu w składzie Kas, DJ Gusto i nasze mordy Wąski i Suchy. Gusto pochłania jeden browar za drugim, odpalamy lonta, a rozmowa schodzi na temat castingów Pierra Woodmana. Czuję, że to będzie długi weekend.
Docieramy w szampańskich nastrojach. Z trudem znajdujemy Drogę do Mekki. Powoli schodzi się zajebista wrocławska publiczność. Parę piwek później, poprzedzeni przez występ Zgasa wbijamy się na scenę. Jest wysoko. W małych klubach energia publiczności kumuluje się tak, że masz wrażenie, że lokal zaraz eksploduje.
Wytaczamy się z lokalu i kierujemy się w stronę legendarnego hotelu Polonia. Standard dość podły, ale wiążą mnie z nim wspomnienia z czasów początku Afrontu. Zaopatrzeni w miętową Żołądkową dekujemy się w pokojach. Wąski i jego nowa koleżanka wyraźnie mają się ku sobie więc szybko lądujemy na korytarzu. Tam, przy którejś z rzędu flaszce zastaje nas świt.
Po szybkim śniadaniu ruszamy w kierunku Łodzi. Jako najtrzeźwiejszy kierownicę dzierży tym razem Wąski. W oparach absurdu i ganji docieramy po 3 godzinach do domu. Morale nieco nam podupadło, ale dzwoni Little i okazuje się, że El będzie dziś w studio u Marka Dulewicza i chce zrobić z nami numer, który będzie ukrytym trakiem na polskim wydaniu Global Takeover. Od razu jakby odżywamy i po pół godziny docieramy do NC Studio.
Z Elem poznaliśmy się trochę wcześniej. To naprawdę fajny kolo, każdemu życzę takiej zajawki w wieku 40 lat. Za chwilę do studio dociera Ostry. Odpalamy lonta, Chwiałek zapuszcza zajebiste biciwo i zaczynamy rozkminiać temat. No sleep - rzucam i wszyscy się zgadzają, bo to hasło pasuje do klimatycznego, nieco mistycznego beatu. Nie muszę dodawać, że celnie określa też wydarzenia ostatnich 24 godzin.
Znajduję swoją miejscówkę na podłodze przy studyjnej kuchni i zaczynam pisać. Jestem trochę spięty, nie codziennie masz okazję nagrywać z jednym ze swoich ulubionych raperów, którego albumy katowałeś na walkmanie za małolata. Jak zwykle zapisuję kilka luźnych wersów i haseł, mażę, kreślę, ale po 20 minutach mam już gotową szesnastkę. Nie da się tego co prawda odczytać więc muszę przepisać wszystko na czysto.
Jak się okazuje El ma już gotowy tekst więc pierwszy wbija do kabiny. Nagrywa zwrotkę jak maszyna za pierwszym podejściem. Mi zajmuje to nieco dłużej, ale atmosfera w studio jest bardzo pozytywna i dodaje mi skrzydeł. Wszyscy zdają się być zajarani, najbardziej Wąski z Suchym, bo choć nieco podkolorowane, ich wyczyny zostają uwiecznione „na taśmie”. Kas wywołuje salwę śmiechu swoim legendarnym „kurwa, najebany jestem”, aż Marek postanawia zostawić to w kawałku. Cały numer powstaje w godzinę z hakiem. Jeszcze długo po wyjsciu ze studia nie możemy uwierzyć w to co się wydarzyło.
Efekty nagrania mozecie sprawdzić poniżej!
Ostatnie szlify albumu „wyga.co” i kilka słów o genezie płyty.
Marek Dulewicz podesłał mi dzisiaj ostatnie 3 numery na nasz album. Tym samym kończą się poważne prace nad płytą. Przed nami ostatni, najprzyjemniejszy etap tworzenia krążka – mastering. Z tej okazji kilka słów o tym jak wyglądała moja droga do „wyga.co”.
Solowa płyta chodziła za mną kilka lat. Po ostatniej płycie Afrontu rzuciłem się jednak w wir prac nad Bakflipem i moje ambicje zostały zaspokojone. Wypuściliśmy 2 albumy – na drugi z nich, 12 nędznych ludzi, trafiły moje najlepsze do tamtej chwili teksty. Po jego wydaniu długo nie mogłem usiąść do pisania rapsów. Wydawało mi się, że wszystko co napiszę będzie banalne i słabe.
W 2008 roku próbowaliśmy zacząć prace nad ADHD, trzecią płytą Afrontu. Niestety, bez większych rezultatów. Co ciekawe, trzon produkcji na wyga.co pochodzi właśnie z tego okresu. Poza sporadycznymi występami gościnnymi nie działo się zatem nic, a we mnie narastała frustracja, którą leczyłem wódą. Podczas jednej z takich pijackich eskapad w niejasnych okolicznościach uszkodziłem sobie poważnie słuch. „Styka” – powiedziałem sobie i uznałem, że to znak żeby odwiesić mikrofon na kołek. Zwolniłem z melanżem i skupiłem się na pracy. Byłem wkurwiony na siebie i obrażony na rap.
Z marazmu wyrwał mnie Ostry. Przymusił mnie do nagrania kawałka na Jazz, Dwa, Trzy i przykazał pisać po jednej zwrotce tygodniowo. Zajawa wróciła. Po pierwszym tygodniu miałem 4 zajebiste zwrotki i pisałem dalej. Znowu zaczęliśmy mówić o albumie LWC, niestety – znowu nic z tego nie wyszło. Ale wróciłem do formy i chciałem działać. Marek od roku pracował nad szkicami na trzeciego Bakflipa, więc kiedy wszedłem do studio mieliśmy już konkretną wizję płyty.
Był marzec 2011. Po raz pierwszy od 3 lat nagrywałem nowy album! Zajawka kipiała gęsta, a teksty pisały się same. Sporo się jednak zmieniło w moim życiu i teraz musiałem z dużym trudem wynajdywać czas na pisanie rapsów. Większość tekstów powstawało w jakimś opentańczym amoku; fragmenty pisałem w pracy, fragmenty w samochodzie, resztę dopisywałem w studio. Ale chyba dzięki temu odzyskałem świeżość i wiarę w siebie. Skutecznie pomagał mi w tym Marek, który nigdy tej wiary nie stracił.
Kiedy zebraliśmy już większość materiału na Bakflipa, odezwał się Metro, który zaprosił mnie na Antidotum 2. Nagraliśmy z DJ-em Flipem piękny, klasyczny kawałek, jakby rodem z Coraz Gorzej. Uświadomiło mi to, że nadal potrafię pisać fajne, stricte rapowe kawałki. Powróciła myśl o solo. Wiedziałem, że jeśli mam to zrobić, muszę to zrobić najlepiej jak mnie stać. Fejm Afrontów, choć i tak nikły, przeminął i będę zaczynał od zera. Wykiełkował pomysł z maxi-singlem. Marek i Sewer z B3 od razu podłapali temat i w lipcu zawiesiliśmy prace nad Bafklipem. Narodził się Wyga.
Większość tekstów na „wyga.co” napisałem na z dawna wyczekiwanych wakacjach. Nareszcie miałem 2 tygodnie totalnej laby. Gros czasu spędziłem z notesem w ręku i słuchawkami na uszach doprowadzając do szału moją cudowną kobietę. Ale kiedy wróciliśmy, byłem gotowy. Przygotowaliśmy szczegółowy plan promocji i zaczęły się najtrudniejsze 4 miesiące mojego życia. Sen stał się luksusem, a typowy dzień pracy zaczynał się o 8 i kończył o 4. Marek wyczyścił kalendarz i poświęcił się projektowi. W przerwach od pracy w studio ogarnialiśmy robotę promocyjną. Nie wiem czy dziś zdecydowałbym się na to ponownie, ale było warto. Powiedziałem sobie przecież „Teraz albo nigdy”.
Płyta jest wreszcie skończona. Włożyliśmy w nią masę pracy i serca i jesteśmy nią zachwyceni. Ostatni miesiąc poświęcamy na ogarnięcie okładki, klipów i kilku patentów promocyjnych. Minął stres, bo teraz wszystko w Waszych rękach. Czy nam się udało? Ocenicie już 11 lutego, kiedy ukaże się płyta.
Jan Wyga & DJ Flip „Zawijam, odpalam” – klip
Embryo Nagrania, Shoot Up oraz Dobrekino Studio z dumą prezentują klip Jana Wygi „Zawijam, odpalam” promujący nadchodzący wielkimi krokami album „wyga.co”.
Zdjęcia zrealizowane zostały w ciągu pięciu jesiennych dni w Krakowie i Łodzi. Niesamowite krajobrazy Zakrzówka zestawione zostały z miejscami bliskimi Łodzianinowi – stadionem Budowlanych, Śródmieściem i Polesiem.
reżyseria: Damian Michalak, Maciej Karbownik
zdjęcia: Marcin Kuszmar, Jędrzej Dmitrowicz oraz Bartosz Przybylski
montaż: Maciej Karbownik
korekcja koloru: Damian Michalak
fotosy: Marcin Grochowina & Piotr Matuszczak
make-up: Marta Wyszatycka
produkcja: Dobrekino Studio & Shoot Up
Premiera albumu „wyga.co” zaplanowana jest na początek lutego. Patronat nad wydawnictwem objęli Polskie Radio Czwórka, Exformers.com, Popkiller.pl, Kupujciepolskirap.pl oraz Slizg.eu.
Więcej informacji na profilu http://facebook.com/wyga.co oraz na stronie http://wyga.co
Łap maxi-singiel zanim nie będzie za późno!
Maxi singiel „Serce, rozum & głos” do zdobycia już od jutra na stronie firmy B3 Clothing ( http://www.b3befree.com/ ). W najbliższych dniach będziecie mogli również wygrać płytę u naszych patronów medialnych: Popkiller.pl, Slizg, Exformers, Czwórka, RadioAsfalt oraz Embryo Nagrania. Szczegółów szukajcie na wyżej wymienionych stronach, profilach FB i kanałach YT. Do dzieła!
